wrzesień 25th, 2008
Dwaj mężczyźni wpatrywali się przez chwilę w ekran, zbyt przejęci, by coś powiedzieć. To jest to, Jack powiedział w końcu Gordon. To jest to, co próbują przed nami ukryć. Jackowi zdrętwiały dłonie i zaschło mu w gardle. Wzrok miał skupiony na jednym słowie, słowie, które mówiło im wszystko. Tektyty. Dyrektor Centrum Kosmicznego Johnsona, Ken Blankenship, mieszkał w jednym z anonimowych, budowanych pod sznurek domów w Clear Lake, gdzie osiedliło się wiele osób z kierownictwa centrum. Jak na kawalera, dom był duży i w blasku lamp Jack zobaczył, że trawnik jest nieskazitelnie utrzymany, a żaden krzak nie wychyla się z szeregu. Ten trawnik, jaskrawo oświetlony o trzeciej nad ranem, dawał dokładne wyobrażenie, czego się można spodziewać po Blankenshipie, znanym zarówno ze swego perfekcjonizmu jak i obsesji na punkcie bezpieczeństwa. Na pewno śledzi nas jakaś kamera, pomyślał Jack, czekając razem z Gordonem, aż Blankenship otworzy frontowe drzwi. Musieli kilkakrotnie wcisnąć dzwonek, zanim w środku zapaliło się światło. W końcu drzwi się otworzyły i pojawił się w nich gospodarz, mały krępy Napoleon w szlafroku. Blankenship wbił w niego wzrok, natychmiast zapominając, że przerwali mu sen. A potem spojrzał na Gordona, szukając potwierdzenia tego, co usłyszał. To wszystko wyjaśnia ? dodał Gordon. ? Tajemnicę, jaką robi z tego USAMRIID. Paranoję Białego Domu. I fakt, że ten organizm zachowuje się inaczej niż wszystko, z czym do tej pory zetknęli się nasi lekarze. Co takiego odkryliście? Wiemy, że chimera ma ludzkie, mysie i płazie DNA ? odparł Jack. ? Ale USAMRIID nie chce nam powiedzieć, czyje jeszcze DNA znajduje się w genomie. Nie chcą nam powiedzieć, czym naprawdę jest chimera i skąd pochodzi. Ta kultura została odkryta podczas rejsu należącego do SeaScience statku Gabriella. Jednym z naukowców był doktor Stephen Ahearn, którego przyleciał tam w ostatniej chwili jako konsultant. Po tygodniu już nie żył. Jego batyskaf zakleszczył się na dnie rowu i doktor zmarł w wyniku uduszenia. Blankenship w ogóle się nie odzywał. Doktor Ahearn znany był z badań nad tektytami ? podjął Jack. ? Są to szkliste fragmenty skał, powstałe przy zderzeniu meteorytów z ziemią. W tej dziedzinie się specjalizował. W geologii meteorów i asteroidów. Blankenship nadal milczał. Dlaczego on w ogóle nie reaguje, zastanawiał się Jack.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
Była pierwsza czterdzieści pięć w nocy i Jackowi robiło się ciemno przed oczyma ze zmęczenia. Nie widział dobrze liter na ekranie komputera. Musi być coś jeszcze ? powiedział. ? Szukaj dalej. Siedząca przy klawiaturze Gretchen Liu posłała mu poirytowane spojrzenie. Kiedy on i Gordon zatelefonowali do niej, słodko spała i przyjechała tu nieumalowana i bez soczewek kontaktowych, które zakładała zwykle na użytek kamer. Nigdy jeszcze nie widzieli swojej eleganckiej pani rzecznik tak mało atrakcyjnie wyglądającej. Na dodatek w okularach ? w grubych rogowych oprawkach, które powiększały sińce pod jej oczyma. Powtarzam wam, że to wszystko, co mogę znaleźć w Lexis-Nexis. Prawie nic o Helen Koenig. Jeśli chodzi o SeaScience, są tylko sztampowe informacje o firmie. Co do Palmera Gabriela, widzicie sami, że facet nie szuka popularności. W ciągu ostatnich pięciu lat jedynym miejscem, w którym jego nazwisko pojawiło się w mediach, były finansowe kolumny ?Wall Street Journal?. W artykule na temat SeaScience i ich produktów. Nie ma danych biograficznych. Nie mamy nawet jego fotografii. Jack odsunął się do tyłu w fotelu i pomasował oczy. Dwie ostatnie godziny spędzili w biurze public relations, przeglądając wszystkie artykuły na temat Helen Koenig i SeaScience, jakie udało im się znaleźć za pośrednictwem wyszukiwarki Lexis-Nexis. Hasło ?SeaScience? pojawiło się wiele razy: w dziesiątkach artykułów pisano o wytwarzanych przez nich produktach, od szamponów po farmaceutyki i nawozy sztuczne. Prawie nic nie znaleźli jednak na temat Helen Koenig ani Gabriela. Wpisz jeszcze raz nazwisko Koenig ? nalegał Jack. Próbowałam każdej możliwej pisowni jej nazwiska ? mruknęła Gretchen. ? I nic. Doktor Ahearn był profesorem geologii na Uniwersytecie Kalifornijskim. Mieszkał w La Jolla w Kalifornii. Statek nazywał się Gabriella ? powiedział Jack. On i Gordon spojrzeli na siebie. Obu uderzyła ta sama myśl. Gabriella. Palmer Gabriel. Założę się, że to był statek SeaScience ? oświadczył Jack. ? I że na pokładzie była Helen Koenig. Gordon spojrzał ponownie na ekran. ?Profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego zaprezentuje najnowsze odkrycia w badaniach nad tektytami. Jego referat będzie głównym wydarzeniem Międzynarodowej Konferencji Geologicznej w Madrycie? (?San Diego Union?).
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
Co się tyczy moich szczątków… ? Mówiła pozbawionym wszelkich emocji, drewnianym głosem. ? Gdy nadejdzie pora, najlepsze, co moim zdaniem mogę zrobić dla dobra stacji, to wyjść w przestrzeń. Gdzie nie będę mogła niczego zakazić, kiedy umrę. Kiedy moje ciało… ? Na chwilę przerwała. ? Kombinezon Orlan-M można założyć bez cudzej pomocy. Mam valium i narkotyki. Dosyć, żeby się uśpić. Więc gdy skończy mi się powietrze, będę spała. Wiesz, Jack, to wcale nie jest taka zła śmierć. Będę unosiła się na zewnątrz, patrzyła na Ziemię, na gwiazdy. I powoli zasypiała… Teraz go usłyszała. Płakał. Kocham cię, Jack ? powiedziała cicho. ? Nie wiem, dlaczego coś się między nami popsuło. Częściowo to musiała być moja wina. Jack zaczerpnął z trudem powietrza. Emmo, nie. To głupie, że tak długo czekałam z tym wyznaniem. Myślisz pewnie, że mówię to, bo niedługo umrę. Ale to szczera prawda, Jack… Nie umrzesz ? powiedział nagle i powtórzył to jeszcze raz, z gniewem: ? Nie umrzesz. Znasz wyniki doktora Romana. Nic na to nie pomaga. Z wyjątkiem komory wysokociśnieniowej. Nie zdołają tu jej na czas dostarczyć. A bez kapsuły ratunkowej nie mogę wrócić na Ziemię. Nawet gdyby mi na to pozwolili. Musi być jakiś sposób. Coś, co możesz zrobić, żeby odtworzyć efekt wysokiego ciśnienia. To podziałało na zarażone myszy. Trzyma je przy życiu, więc w jakiś sposób im pomaga. Przeżyły tylko myszy umieszczone w komorze. Nie, uświadomiła sobie nagle. Nie tylko one. Powoli odwróciła się i spojrzała na właz prowadzący do Węzła numer 1. Mysz. Czy ta mysz jeszcze żyje? Emmo? Poczekaj. Muszę coś sprawdzić w laboratorium. Popłynęła przez Węzeł 1 do laboratorium amerykańskiego. Odór skrzepłej krwi był tu tak samo mocny. Mimo półmroku widziała ciemne plamy na ścianach. Zbliżyła się do regału, wyciągnęła klatkę z myszami i zaświeciła do środka. W świetle latarki ukazał się żałosny widok. Wzdęta mysz znajdowała się w ostatnim stadium agonii. Jej łapki dygotały w konwulsjach, otwarty pyszczek łapał kurczowo powietrze. Nie możesz umrzeć, pomyślała. Jesteś tą, która przetrwała, jesteś odstępstwem od reguły. Dowodem, że wciąż istnieje dla mnie jakaś nadzieja. Mysz kręciła się i wiła w agonii. Spomiędzy tylnych łapek wypłynęła strużka krwi i rozpadła się na wirujące krople. Emma wiedziała, co zaraz nastąpi: ostatnia seria konwulsji, kiedy mózg zmienia się w zupę przetrawionych protein. Ujrzała kolejną plamę krwi na białym futerku. A potem coś jeszcze, coś różowego, co wyłoniło się spomiędzy tylnych łapek.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
Zaczęła, się gra. Napięcie na sali rosło. Jack zaryzykował i rzucił okiem na dwóch oficerów sił powietrznych, ale obaj najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy z sytuacji; jeden z nich bez przerwy zerkał na zegar, jakby chciał jak najprędzej znaleźć się gdzie indziej. Mijały minuty. Na sali zapadła dziwna cisza. Jack pochylił się do przodu z walącym sercem i w mokrej od potu koszuli. Kapsuła powinna już znaleźć się poza bezpośrednim sąsiedztwem stacji. Jej system naprowadzający połączył się z satelitami GPS, ustalone zostały miejsca lądowania. Szybciej, szybciej, popędzał ich w myśli Jack. Schodźcie z orbity! Ciszę przerwał nagle dzwonek telefonu. Jack zerknął w bok i zobaczył, że odbiera go jeden z wojskowych. Po chwili oficer zesztywniał i odwrócił się do Woody?ego Ellisa. Co tu się, do diabła, dzieje? ? zapytał. Ellis nie odpowiedział. Oficer wystukał szybko na jego klawiaturze kilka komend i z niedowierzaniem spojrzał na ekran. Tak jest, niestety potwierdzam informację. Kapsuła oddzieliła się. Nie, nie wiem… tak, monitorowaliśmy całą łączność, ale… Oficer poczerwieniał i spocił się, słuchając tyrady przełożonego. Odkładając słuchawkę, trząsł się ze złości. Zawróćcie ich! ? rozkazał. To nie jest kapsuła Sojuza ? odparł z ledwie skrywaną pogardą Ellis. ? Nie można kazać, żeby jeździła w kółko jak jakiś pieprzony samochód. Na salę weszło szybkim krokiem trzech kolejnych oficerów sił powietrznych. Jack rozpoznał generała Gregoriana z Dowództwa Przestrzeni Kosmicznej, który nadzorował teraz wszystkie operacje NASA. To może potrwać od jednej do ośmiu godzin. Mogą okrążyć Ziemię maksymalnie cztery razy. Mogą też zejść z orbity i wylądować za godzinę. Obawiam się, że nie zostało dużo czasu na podjęcie decyzji, panie prezydencie. Mogą zejść z orbity w każdej chwili. Tak, panie prezydencie, wiem, że to trudny wybór. Zalecam podjęcie takich samych działań, jakie zaproponował pan Profitt. Jakich działań? Jack czuł, że ogarnia go panika. Zaczęli schodzić z orbity ? zawołał oficer stojący przy jednej z konsoli. Mamy coraz mniej czasu, panie prezydencie. Musimy podjąć jakieś kroki. ? Gregorian przez dłuższy czas czekał, a potem z wyraźną ulgą kiwnął głową. ? Podjął pan właściwą decyzję. Dziękuję. Mamy zgodę ? powiedział, odkładając słuchawkę i zwracając się do swoich podwładnych.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
Jajeczka. Diana wydaliła jajeczka. Chimera znajduje się już w powietrzu. Alarm monitora potężniał niczym krzyk, lecz Emma wpatrywała się nadal jak skamieniała w zbrylone kulki. Wydawały się rozpływać w powietrzu. Zamrugała powiekami i przypomniała sobie ciecz, która zalała jej twarz, gdy wynurzyła się ze śluzy powietrznej. Ciecz, od której zapiekły ją oczy. Nie miała wtedy gogli. Na policzku nadal czuła wilgoć, zimną i lepką. Dotknęła policzka, spojrzała na koniuszki palców i zobaczyła na nich drżące zielone perły. Alarm wwiercał jej się w uszy. Wyłączyła monitor i sygnał ucichł. Lecz cisza, która zapadła, była równie alarmująca. Nie słyszała szumu wentylatorów. Powinny zasysać powietrze i kierować je do filtrów wysokiej efektywności. W powietrzu było za dużo krwi. Zatkała wszystkie filtry. Znajdujące się w nich czułe na zmianę ciśnienia sensory automatycznie wyłączyły wentylatory. Jack nie wierzył własnym uszom. Konfiguracja ASCR wykorzystywana była podczas ewakuacji załogi. Rozejrzał się szybko po sali. Żaden z kontrolerów nie zająknął się jednym słowem na ten temat. Widział tylko szereg wyprostowanych sztywno ramion i oczy utkwione w konsolach. Zerknął na dyrektora lotu. Ellis zastygł w absolutnym bezruchu. On wie, co się dzieje. I też nic nie mówi ? przemknęło przez głowę Jacka. Oblał się zimnym potem. To dlatego załoga odcięła z nimi łączność. Podjęli na własną rękę decyzję i teraz kuli żelazo, póki gorące. Ale siły powietrzne nie dadzą się długo wodzić za nos. Dzięki radarom i czujnikom optycznym systemu nadzoru przestrzeni mogli obserwować obiekty wielkości piłki do koszykówki, poruszające się na niskich orbitach okołoziemskich. Kiedy tylko kapsuła oddzieli się od stacji, kiedy tylko stanie się niezależnym obiektem orbitalnym, zwróci na siebie uwagę centrum kontrolnego Dowództwa Przestrzeni Kosmicznej w bazie Cheyenne Mountain. Pytanie za milion dolarów brzmiało: jak zareagują? W Bogu nadzieja, że wiesz, co robisz, Emmo. Po oddzieleniu się od stacji dwadzieścia minut powinno zająć przejęcie kapsuły przez system naprowadzający i ustalenie miejsc lądowania. Kolejne piętnaście minut ? wyznaczenie punktu zejścia z orbity. Kolejną godzinę lądowanie. Wojskowi zidentyfikują ich i namierzą długo przedtem, zanim CRV dotknie ziemi. Siedzący w drugim rzędzie kontroler OSO podniósł niby przypadkiem kciuk w górę. Tym gestem dał do zrozumienia, że kapsuła odłączyła się od stacji. Na dobre czy na złe, załoga była teraz w drodze do domu.
Posted in Bez kategorii | No Comments »